|
|
||
|
|
|
||||||||||||
| Prognozy na pozycjonowanie w roku 2006 | |
| Jest rok 2006. Czas na podsumowanie. Tym razem wiele punktów zawartych w artykule sprzed roku staje się jeszcze bardziej wymownych.
1. Istnieje wiele przesłanek na to, że nieopłacalne w dłuższym okresie staje się tworzenie wielu stron kosztem ich jakości. Google i inne wyszukiwarki zmierzają do tego, aby strona była coraz bardziej przyjazna dla użytkowników, a tworzenie i zajmowanie się wieloma stronami jednocześnie nie zawsze temu sprzyja. Tak, że lepiej zająć się budowaniem marki opartej na jednej stronie/domenie niż tworzyć dziesiątki innych o podobnej treści w nadzieji, że jedna z nich jakimś "cudem" zostanie umieszczona wysoko w rankingu. 2. Jakość, a nie ilość informacji podanych na stronach są w cenie. Jakiekolwiek powielanie treści innych stron poprzez kopiowanie i nieznaczne parafrazowanie paragrafów lub słów kluczowych (tzw. scraping) wiąże się z coraz większym ryzykiem. Nie chodzi tu nawet o ryzyko wyłapania podobnych treści przez roboty, ale przede wszystkim o dobro i "doświadczanie" danej strony przez użytkownika. Jeśli treść na stronie nie ma większego sensu, użytkownik nie powróci na tą stronę. Dodatkowo istnieją przesłanki na to, że Google w swoim algorytmie analizuje również zachowania użytkownika na danej stronie (głównie dzięki tym, którzy mają zainstalowany Google Toolbar lub inne programy związane z Google), więc gdy poziom merytoryczny wymaga wiele do życzenia, jest to możliwe do wyłapania. Innym ciekawym faktem jest to, że Google potrafi już rozróżnić polskie literki - nawet te, w których nie wykorzystuje się właściwie polskich znaków. Dla przykładu, wpisując słowo "tlumaczenia", Google "wie" że tak naprawdę mieliśmy na myśli słowo "tłumaczenia" - i wyświetla wyniki zawierające oba te wyrazy. Łączy się to oczywiście automatycznie z większą konkurencją na słowa z "polskimi ogonkami" - o czym mogły się kilka miesięcy temu dowiedzieć polskie firmy mieszczące się na zachodzie i promujące słowa bez użycia "ogonków". 3. Strony, które bazują jedynie na reklamie poprzez kliknięcia, będą musiały "zacisnąć pasa". Koszt kliknięcia będzie (zresztą jak co roku) coraz wyższy - i wielokrotnie nawet wyższy niż opłacalna granica "wyjścia na zero". Już dzisiaj te słowa, które kosztowały jeszcze rok temu 10 centów za klik, kosztują 90 centów i więcej. Dlatego jeszcze ważniejsze stanie się jak najbardziej dokładne badanie efektywności poszczególnych słów kluczowych. Wielu dojdzie do wniosku, że "ogólne" słowo kluczowe - choć kosztuje o wiele drożej - nie jest tak samo efektywne jak szczegółowa fraza. 4. Google jeszcze bardziej umocni swoją pozycję na rynku wyszukiwarek i reklamy internetowej. Przyczyni się do tego w znacznym stopniu przedłużenie umowy o współpracę z AOL, które kontroluje ponad 20% rynku użytkowników Internetu w USA. Walka o drugą pozycję będzie się odbywać pomiędzy Yahoo i MSN, choć istnieje prawdopodobieństwo, że obie te firmy w niedalekiej przyszłości zrobią fuzję po to, by być równorzędnym konkurentem dla Google. Wydaje się, że taka fuzja byłaby czymś pozytywnym dla wszystkich użytkowników Internetu, bowiem sytuacja monopolistyczna Google nie może być w długim okresie dobrym katalizatorem rozwoju. 5. Specjalizacja może być jednym z najważniejszych czynników w przetrwaniu istniejących lub początkujących stron www. Zasada jest prosta: lepiej robić coś dobrze na mniejszą skalę niż byle jak na wielką skalę. Wiele polskich firm błędnie pojmuje słowo World Wide Web; choć rozumieją one MOŻLIWOŚCI jakie niesie dla rozwoju ich firmy Internet, chcą one niejednokrotnie zawojować armię konkurentów wyposażonych w "czołgi" wojownikami na koniach. Dla przykładu, spotykam się z wieloma zapytaniami lokalnej firmy mieszczącej się w małej miejscowości i produkującej (na przykład) cegły. Firma taka, zamiast NAJPIERW skupić się na zdobyciu rynku gminy, później powiatu i rejonu, OD RAZU chce zawojować cały rynek europejski - a na "deser" - rynek amerykański. Takie "wojowanie" świata miałoby się oczywiście odbywać nie tylko przez promocję polskich, ale również angielskich słów kluczowych, które tylko teoretycznie mają jakikolwiek związek z rzeczywistą działalnościa firmy. Jest to działanie nieskuteczne i pochłaniające wiele niepotrzebnych środków, które i tak nie mają szans się zwrócić w logicznym okresie. 6. Ten rok ma przynieść jeszcze bardziej efektowne wyniki w zwalczaniu stron spamujących w innych niż angielski językach. Chodzi przede wszystkim o języki: niemiecki, francuski, i hiszpański. Do tej pory webmasterzy stron w tych językach mogli się czuć stosunkowo pewnie, bo wyszukiwarki miały kłopoty w odróżnieniu ziarna od plewy. To ma się zmienić w nadchodzącym roku - i ma to również dotyczyć stron w języku polskim. W rezultacie spam polskich stron, a także spamowanie poprzez tworzenie subdomen, zostanie utrudniony. Tak samo jak rok 2005 przyniósł wiele niespodzianek, rok 2006 nie będzie zapewne inny. Jedyna nadzieja w tym, że sprawdzone i długofalowe poczynania będą tak samo skuteczne jak w każdym poprzednim roku. |
|
Powyższy artykuł jest własnością Tomasz.com i nie może być nigdzie indziej publikowany bez uprzedniej zgody autora (info@tomasz.com). Linkowanie się do artykułu nie wymaga zgody autora. |
|
| Tomasz.com Pozycjonowanie stron internetowych Biegły w j. angielskim i polskim Fax: (801) 515-9218 Archiwum Copyright (C) Tomasz.com All Rights Reserved. |